Porozumienie bez przemocy czyli Nonviolent Communication (NVC)


Porozumienie bez przemocy nie miało być tematem mojego kolejnego posta tutaj, miałam temat w głowie, ale na później. Wyjechałam jednak z Dalią na 3 tygodnie do dziadków i nasłuchałam się tylu „złotych rad”  na temat wychowania mojej 2,5- latki, że skutecznie mnie to zmobilizowało do przybliżenia tutaj tego tematu.

Zatrważający jest fakt, że w XXI wieku jeszcze tak wielu ludzi uważa, że aby dziecko nas posłuchało i zrobiło coś, co my chcemy trzeba użyć sposobów rodem z czarnej pedagogiki, czyli dziecko postraszyć np.  przez sformułowanie „jak nie odłożysz roweru na dane miejsce to oddam go innym dzieciom”. Co w tym złego? Ano wszystko! Po pierwsze trywialna rzecz rower nie jest naszą własnością, lecz dziecka i nie my możemy decydować o oddaniu go. Po drugie straszenie i manipulowanie dzieckiem to nic innego jak przemoc, przemoc psychiczna. Wiele osób może być z siebie zadowolonych, bo po takim komunikacie, dziecko odłoży rower na miejsce, więc cel zostanie osiągnięty, ale czy droga prowadząca nas do tego celu nie wywrze negatywnego wpływu na psychikę dziecka?

Innym irytującym mnie stwierdzeniem było to, że usłyszałam, że moje dziecko wymusza coś na mnie i manipuluje, i że „zobaczysz Ty sobie w przyszłości nie dasz z nią rady”. Serio! Tylko, że ja nie mam praktycznie żadnych problemów w porozumieniu się z moją 2,5 – latką. Dlatego to stwierdzenie było dla mnie totalnie „od czapy”. To, że moje dziecko w  relacji z inną osobą krzyczało to był tyko wynik jej niezaspokojonej potrzeby np. zrozumienia. Dzieci nie testują swoich rodziców, nie manipulują nimi, one poszukują sposobu na zaspokojenie swoich potrzeb. Trudne uczucia są tylko sygnałem niezaspokojonych potrzeb. Nikt zatem nie jest winien, gdy dziecko krzyczy, tupie, rzuca się na podłogę. Przyjęcie uczuć, (wszystkich!) daje dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Porozumienie bez przemocy (NVC) to empatyczny, konstruktywny i pełen miłości oraz szacunku sposób komunikacji.  Marshall Rosenberg, twórca metody, stworzył model 4 kroków, narzędzie które sprzyja nauce nowego sposobu porozumiewania się i ułatwia nawiązanie kontaktu. Dzięki 4 krokom możemy krótko i jasno przekazać to, co dla nas jest ważne. Model oparty jest  na obserwacji, identyfikowaniu potrzeb i uczuć drugiej osoby oraz na formułowaniu konstruktywnej prośby, co pozwala na znalezienie kompromisu. Choć może się to wydawać trudne, nie jest takie w rzeczywistości.

Oto schemat jak powinniśmy komunikować się w duchu NVC:

  • ZDARZENIE- POWIEDZ CO SIĘ STAŁO (ZUPEŁNIE OBIEKTYWNIE) CZYLI STWIERDZAJ FAKTY
  • REAKCJA DZIECKA – NAZWIJ ZWIĄZANE ZE ZDARZENIEM UCZUCIA
  •  ZIDENTYFIKUJ POTRZEBY DZIECKA- PO PROSTU O NIE ZAPYTAJ
  • ODPOWIEDZ NA POTRZEBY

Prosty przykład: mama idzie z dzieckiem, dziecko potyka się, upada na chodnik, lekko zdziera kolano i płacze. Jaka powinna być empatyczna reakcja mamy: mama kuca, podnosi dziecko ( jeśli samo jeszcze nie wstało) nazywa uczucia dziecka: ” – Płaczesz, bo się przewróciłeś, zdarłeś kolano i teraz Cię boli; „- Chcesz się przytulić?”

Ja osobiście nie pytam już swojego dziecka o to czy chce się przytulić, gdy się przewróci, tylko po prostu je przytulam, bo wiem, że tego w tym momencie najbardziej potrzebuje. Wielokrotnie jednak słyszałam, jak rodzice w takiej sytuacji krzyczą na dzieci: „Widzisz, co narobiłeś! Jak Ty łazisz!”  lub „Nic się przecież nie stało”. I choć ten drugi komunikat wydaje się w porządku, bo mama chce przecież, żeby dziecko nie płakało, czasami nawet kuca i nawiązuje kontakt wzrokowy, ale mówienie dziecku, które się przewróciło i płacze, że nic się nie stało to swoiste zakrzywianie rzeczywistości. W ten sposób umniejszamy uczucia dziecka, dziecko może nie wiedzieć o co chodzi, bo przecież coś się stało! przewróciło się, boli je kolano i dlatego płacze. My też przecież nie skaczemy z radości, gdy coś nas boli. Reakcja dziecka jest jak najbardziej adekwatna do zdarzenia i nie ma tu niczyjej winy. Według porozumienia bez przemocy nie szukamy winnych zaistniałej sytuacji, ale staramy się zaspokoić potrzeby dziecka- z miłością i empatią.

Z obserwacji swojego najbliższego otoczenia wiem, że osoby mało empatyczne, mające trudności w okazywaniu uczuć, a nawet rozmawianiu o nich nie potrafią przyjmować emocji dziecka. Wszystkiego jednak można się nauczyć, kiedy tylko się chce, najważniejsze jest uświadomienie samemu sobie swoich reakcji na emocje dziecka i zastanowieniu się czy nasza odpowiedź na potrzeby była adekwatna. A potem wdrożyć dobre zasady komunikacji.

O czym warto pamiętać w komunikacji z dzieckiem?

  • przede wszystkim traktujmy dzieci jak ludzi, bo dziecko to przecież człowiek, który ma swoją osobowość i swoje zdane, pozwólmy mu zatem je wyrazić, poważnie traktowane dzieci chętniej współpracują z dorosłymi.
  • pytaj dziecko o to, czego chce, czego potrzebuje; czasami warto też zapytać „Jak mogę Ci pomóc?”. Ja niestety wychowałam się w czasach, kiedy mówiono, że „Dzieci i ryby głosu nie mają.”:(
  • bądź uważny na potrzeby dziecka, obserwuj,
  • nie karz i nie nagradzaj
  • formułuj pozytywne komunikaty (o tym, czego chcesz, a nie czego nie chcesz)
  • gdy dziecko jest w emocjach, ukucnij przy nim, tak by mogło Ci patrzeć w oczy; patrzenie na dziecko z góry (w pozycji stojącej) zwiększa dystans i utrudnia komunikację
  • unikaj etykiet tj. grzeczny/niegrzeczna
  • szanuj dziecięce granice tzn. gdy dziecko mówi, że masz, go np. nie łaskotać to tego nie rób!

Z chwilą zmiany myślenia i wdrożenia tych prostych zasad do komunikacji z dziećmi z pewnością poczujecie, że Wasza relacja uległa poprawie. To właśnie taki sposób komunikowania się oparty na obserwacji, nie na osądzie, krytykowaniu i etykietowaniu sprawia, że dziecko czuje się bezpiecznie i wzmacnia w nim poczucie własnej wartości, co w przyszłości na pewno zaprocentuje.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *