Kalafiorowy krupnik


Ponieważ zawitałam na kilka dni do rodziców i jak zawsze przypadła mi rola kucharki musiałam wymyślić danie, którym wykarmię wszystkich. Zakupy były już zrobione więc przygotowałam obiad z tego, co było w domu. Główna rola przypadła kalafiorowi. Nie chciałam jednak by była to zwykła kalafiorowa dodałam więc do niej także liście kalafiora oraz komosę ryżową (quinoę) przez co stała się bardziej  kolorowa i sycąca.

krupnik

Składniki na 6-7 porcji:

3 marchewki

3 szalotki

ok. 3 litrów wody

1 średni kalafior wraz z liśćmi

1/3 szklanki kolorowej komosy ryżowej

1 łyżeczka mielonej kozieradki

1 liść laurowy

1 ziele angielskie

szczypta tymianku

1/2 łyżeczki słodkiej papryki

szczypta chili

pieprz

sól himalajska lub kłodawska

olej kokosowy lub masło klarowane do smażenia

Przygotowanie:

Marchew obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Szalotki kroimy na cienkie talarki. Komosę przepłukujemy wodą i gotujemy do miękkości w małym rondelku. Marchew oraz cebulkę podsmażamy na oleju kokosowym lub na maśle klarowanym. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Kalafior myjemy i rozdzielamy na małe różyczki. Liście rozdzielamy. Do gotującej się wody dodajemy liścia laurowego, ziele angielskie i podsmażoną marchew z cebulką. Kalafior i liście również podsmażamy. Do gotującej się zupy dodajemy kalafior, liście i dodajemy pozostałe przyprawy. Gotujemy aż kalafior zmięknie. Na koniec dodajemy ugotowaną komosę.


Related Posts

Zielona zupa z jarmużem

Zielona zupa z jarmużem

Jesień rozgościła się już na dobre. Mokro, szaro, coraz chłodniej. Przemarznięci chętniej sięgamy po rozgrzewające zupy. Jesienią gotuję ich najwięcej. Uwielbiam ostro-kwaśne zupy z mnóstwem warzyw. Gęste, ale nie tak jak zupy krem. Ta właśnie taka jest gęsta od mnogości zielonych warzyw, z delikatną nutą […]

Wegetariański paprykarz

Wegetariański paprykarz

Kiedy gotuję dania ze swoich pierwszych przepisów z bloga widzę jak bardzo zmienił się mój smak. Jakich przypraw unikam, a kiedyś uwielbiałam i odwrotnie. Przepis na paprykarz był jednym z pierwszych i miał już prawie 5 lat, naszła mnie ostatnio na niego ochota i po […]



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *